Do szczęścia potrzebne jest zaangażowanie

W cyklu „W stronę wellbeingu” autorka omawia kolejny element modelu szczęścia i dobrostanu PERMA, opracowanego przez Martina Seligmana: E jak engagement, czyli zaangażowanie (występujące najczęściej w stanie przepływu – flow). Zaangażowanie w kontekście pracy może być różnie definiowane. Najczęściej mówimy o zaangażowaniu, jeżeli jakieś zadania wykonujemy chętnie, z pasją, sprawiają nam one radość i prawdopodobnie wykonywalibyśmy je nawet wtedy, kiedy by nam za nie nie płacono.

Badania potwierdzają, że finanse wbrew pozorom nie są wcale naszym głównym motywatorem, oczywiście po osiągnięciu pewnego pułapu zabezpieczającego podstawowe potrzeby. Choć i tu Victor Frankl mógłby mieć inne zdanie, kiedy odwracał niejako piramidę Maslowa, stawiając poczucie sensu wyżej niż chociażby zaspokojenie głodu. Myślę, że w wielu przypadkach się to sprawdza, jest wiele osób i ról, które wiążą się z niskim wynagrodzeniem finansowym i prawie nieistniejącymi innymi benefitami, ale niosą ze sobą taką dawkę spełnienia, sensu i dzielenia się dobrem, że całe rzesze ludzi nadal je wykonują i robią to właśnie z pełnym zaangażowaniem.

Model PERMA opracowany przez Martina Seligmana.

Myśląc o zaangażowaniu,

jakie mamy na myśli w modelu PERMA, odnosimy się do stanu całkowitego pochłonięcia nas przez daną czynność, kiedy zapominamy o czasie, innych zadaniach i ludziach, najczęściej również potrzebach fizjologicznych. Na pewno każdy z nas jest w stanie przywołać zajęcia, które taki stan zapewniają – to mogą być zadania zawodowe, ale też zupełnie prywatne.

Stan flow, tłumaczony jako „teoria przepływu”, zdefiniował psycholog węgierskiego pochodzenia Mihaly Csikszentmihalyi. Jako naukowiec badający szczęście na Uniwersytecie Chicago odkrył on, że „najlepsze chwile w naszym życiu nie są biernymi, otwartymi i relaksującymi chwilami… Najlepsze chwile zwykle mają miejsce, gdy ciało lub umysł osoby są rozciągnięte do granic możliwości w dobrowolnym wysiłku, aby osiągnąć coś trudnego i wartościowego”. Zwracał też uwagę, że „szczęście nie jest czymś, co się wydarza. Nie jest wynikiem uśmiechu losu ani dziełem przypadku. Nie można go kupić za pieniądze ani uzyskać dzięki władzy. Nie zależy od wydarzeń zewnętrznych, ale raczej od naszej ich interpretacji. Szczęście jest stanem, do którego należy się przygotować, a gdy się go osiągnie, trzeba go starannie kultywować. Każdy z nas musi bronić własnego szczęścia. Ludzie, którzy posiadają umiejętność kontrolowania wewnętrznych doświadczeń, będą w stanie sami decydować o jakości swojego życia – a to jest stanem najbliższym szczęściu, jaki możemy osiągnąć.”

Csikszentmihalyi stał się badaczem szczęścia mimo, a może właśnie w wyniku przeciwności, jakie napotkał w swoim życiu. Urodził się w 1934 r., był jeńcem podczas II wojny światowej, a więc świadkiem bólu i cierpienia ludzi w tym traumatycznym czasie. Zauważył, że wielu ludzi nie było w stanie żyć szczęśliwie po tym, jak stracili pracę, domy i bezpieczeństwo podczas wojny. Po jej zakończeniu zainteresował się sztuką, filozofią i religią, starając się odpowiedzieć na pytanie „co sprawia, że warto żyć”. Podczas pobytu w ośrodku narciarskim w Szwajcarii, zupełnie przypadkowo natknął się na psychologię – trafił na wykład szwajcarskiego psychologa Carla Junga, który mówił o straumatyzowanej psychice Europejczyków po II wojnie światowej. Zrobiło to na nim takie wrażenie, że zaczął studiować prace Junga, przeniósł się do USA, by zgłębiać psychologię; ostatecznie zajął się psychologia pozytywną. Przeprowadzał m.in. wywiady ze sportowcami, muzykami i artystami, ponieważ chciał wiedzieć, kiedy osiągnęli oni optymalny poziom wydajności oraz jak się czuli podczas tych doświadczeń.

W książce pt. „Flow” będącej podsumowaniem prowadzonych badań stwierdza, że szczęście przynosi życie w zgodzie ze sobą, co z kolei wynika z poczucia kontroli (sprawczości), zaangażowania oraz podejmowania wyzwań (akceptowanie czy nawet świadome wywoływanie zmian), zbalansowanych w odpowiedni sposób. Ponadto, osiągnięciu „przepływu” w pracy sprzyjają takie czynniki jak wiara, że czynność jest wykonalna – jasny, możliwy do osiągnięcia cel, oraz wiedza, co mamy robić, wraz z bieżącą i czytelną informacją zwrotną (feedbackiem) na temat naszych działań, które powinny wciąż stanowić dla nas wyzwanie.

Osiem elementów stanu FLOW wg Csikszentmihalyi’ego

Csikszentmihalyi chciał również odkryć,

co pobudza kreatywność, szczególnie w miejscu pracy, i jak kreatywność może prowadzić do produktywności. Jego badania pokazały, że stan „flow” jest niezbędny dla produktywności pracownika, a pośrednio dla jego zadowolenia z pracy, poczucia sensu i szerzej rozumianego dobrostanu (wellbeingu). Definiuje on przepływ jako „stan, w którym ludzie są tak zaangażowani w działalność, że nic innego nie wydaje się mieć znaczenia; doświadczenie jest tak przyjemne, że ludzie będą nadal to robić, nawet przy dużych kosztach, dla samego robienia tego”.

Według Arne Dietricha, badającego stan flow z perspektywy neuropsychologicznej, całkowite zaangażowanie wiąże się ze zmniejszoną aktywnością kory przedczołowej. Jest to obszar odpowiedzialny za tzw. wyższe funkcje poznawcze, jak na przykład integracja czasowa czy świadomość autorefleksyjna, to tutaj planujemy, oceniamy, analizujemy. W stanie flow natomiast ten obszar chwilowo się zmniejsza, dezaktywuje, co m.in. daje poczucie utraty świadomości czy zaburza odczucie czasu.

Csikszentmihalyi określa stan flow jako balans między znudzeniem a niepokojem, który gwarantuje odpowiedni poziom umiejętności, jakich wymaga zadanie, oraz dostosowany poziom umiejętności w tym zakresie, jakim dysponuje wykonujący zadanie.

Zaangażowanie można zdefiniować jako aktywny udział w jakimś działaniu, zapał, zacięcie, całkowite oddanie się czynności. Z drugiej strony dopiero kiedy zaangażujemy się w zajęcie, nabiera ono dla nas sensu, staje się źródłem satysfakcji, prowadzi do rozwoju. Przy czym zajęcie może być wszelakiego rodzaju – zawodowe lub prywatne, może wiązać się z dbaniem o relacje, a może dotyczyć samotnej pracy w skupieniu. Niestety, nie może trwać bez przerwy. Czas jaki możemy trwać w stanie flow zależy od wielu czynników, przede wszystkim od obecnych wokół rozpraszaczy. Mimo że tracimy poczucie czasu i odcinamy się od świata zewnętrznego, coś może nas wybić ze stanu przepływu, a potem już zawsze trudniej do tego pełnego zaangażowania wrócić – mówi się, że może to nawet zająć ponad 20 minut.

Bycie w stanie flow jest w pewnym sensie medytacją i trwaniem w uważności, stanem intensywnej koncentracji. Jesteśmy wówczas jedynie w „tu i teraz”, bez planowania przyszłości, bez rozpamiętywania przeszłości, niepokoju, zmartwień. Liczy się tylko obecny moment, trwające zadanie, nawet naszego ego się wówczas rozmywa. Ogarnia nas spokój, jesteśmy poza czasem. Napędza nas motywacja wewnętrzna, najbardziej przecież skuteczna, stąd ekstremalna efektywność zadań wykonywanych w stanie przepływu.

Zjawisko kanału przepływu (FLOW) wg Csikszentmihalyi’ego

Przy umiejętnościach znacznie przewyższających

stawiane przed wykonującym zadanie pojawia się nuda, obojętność, a przy dłuższym narażeniu na takie warunki – wypalenie zawodowe. Trudniej jest też się skupić, często ulegamy rozproszeniu uwagi, zniechęcamy się czy zupełnie rezygnujemy. U mnie do takich zadań należy np. wystawianie dokumentów sprzedażowych czy certyfikatów, wizyty na poczcie itp. Zastanów się, co jest takim zajęciem w Twoim przypadku?

Natomiast przy zbyt dużych oczekiwaniach pojawia się niepokój, stres, frustracja. Również tracimy koncentrację, ale raczej przez krążące myśli, spadek poczucia sprawczości i swojej wartości. Często przez to poświęcamy jeszcze więcej czasu na zadanie, co nakręca spiralę stresu. U mnie takim zadaniem byłoby np. aktywne poszukiwanie klientów. Zastanów się, co jest takim zajęciem w Twoim przypadku?

Jeżeli kompetencje rosną, wraz z nimi muszą rozwijać się również zadania, by umożliwić pracownikowi pozostanie w kanale przepływu i utrzymać jego zaangażowanie. Jednocześnie należy być uważnym, czy nie powodujemy u niego frustracji dając mu zadania zbyt wymagające, do których nie jest jeszcze przygotowany. Nie mogą być też zbyt proste, bo to może skutkować znudzeniem.

Zależność zjawiska FLOW od poziomu umiejętności oraz stopnia trudności zadania wg Csikszentmihalyi’ego

Obie sytuacje z punktu widzenia zarówno pracownika, jak i pracodawcy nie przynoszą żadnemu z nich oczekiwanych efektów. Warto więc wykorzystać rekrutacje, sesje ustalania celów i ich rozliczania, system feedbacków w organizacji do ustalenia zadań, w których konkretne osoby mają szansę funkcjonować w stanie zaangażowania jak najczęściej i jak najdłużej. Wymaga to sporo pracy na początku, diagnozy, ustalenia zasad, być może sesji coachingowych, treningu mentalnego czy szkoleń grupowych, ale ma szanse zwrócić się w wydajnej pracy, przynoszącej wartość i zaangażowanych, lojalnych pracowników. Warto zaznaczyć, że zjawisko jest powszechne i dotyczy wszystkich grup zawodowych, więc drzemiący potencjał jest ogromny. Należy jednocześnie zdawać sobie sprawę, że prawdopodobnie nie będziemy w stanie zapewnić pracownikom wyłącznie takiej pracy, przy której znajdą się w stanie flow. Mogłoby to zresztą stanowić pewnego rodzaju ryzyko ze względu na zawężenie uwagi i utratę poczucia czasu – osoba w stanie flow traci zainteresowanie otoczeniem, gubi czujność. Wówczas nawet proste czynności mogą prowadzić do błędów.

Ja wpadam we flow pisząc

i prowadząc szkolenia, a prywatnie podczas spacerów po lesie, czytania. Zastanów się, przy jakich czynnościach zapominasz o całym świecie? Świadomość to pierwszy krok do zmiany, diagnoza to pierwszy krok do skutecznego leczenia.

Podobno jeśli obserwujesz u siebie w pracy przynajmniej dwa objawy flow, nie rzadziej niż raz na tydzień, to Twoja praca jest dla Ciebie źródłem szczęścia! Zastanów się jak jest u Ciebie?

Kilka sposobów na kreowanie stanu flow:

– zastanów się, kim chciałeś zostać w dzieciństwie i czy możesz elementy tych zadań wpleść w życie zawodowe lub codzienne?

– zastanów się, co w dzieciństwie czy młodości sprawiało, że znikał cały świat, czas, potrzeby – możesz do tego wrócić od czasu do czasu?

– spróbuj identyfikacji talentów, np. za pomocą narzędzia STAR, diagnozy wg Instytutu Gallupa, metody FRIS itp.;

– znajdź czas na pasję, hobby – nawet jeśli chwilowo w pracy nie możemy poczuć stanu przepływu, warto go sobie zapewnić w innych obszarach, przecież praca to tylko 1/3 naszego dnia.

Powodzenia!

Literatura:

Mihaly Csikszentmihalyi, „Flow, the secret to happiness”, TED 2004;
Mihaly Csikszentmihalyi, „Flow: The Psychology of Optimal Experience”, 2008;
Maritn E.P. Seligman, „Optymizmu można się nauczyć”;
Glenn R. Schiraldi, „Siła rezyliencji”, GWP 2019;
Materiały szkoleniowe: „The science of well-being”, Coursera 2020.

Barbara Makowska
menadżer bhp dla obszaru Europy Grupy Amiblu, chief wellbeing officer, happiness manager, autor i trener w makówkapracuje.pl

Artykuł z miesięcznika ATEST – Ochrona Pracy nr 2/2021
www.atest.com.pl

Skomentuj