Mysłowice/ Kopalnia i nadzór górniczy wyjaśniają okoliczności śmierci górnika

Przedstawiciele kopalni oraz nadzoru górniczego wyjaśniają okoliczności śmierci 59-letniego górnika, znalezionego w czwartek z raną głowy w pobliżu dworca podziemnej kolejki w kopalni Mysłowice-Wesoła. Nie było bezpośrednich świadków wypadku.

Zmarły górnik był zatrudniony w firmie świadczącej usługi na rzecz kopalni; w górnictwie pracował od 21 lat. To jedenasta w tym roku śmiertelna ofiara pracy w polskim przemyśle wydobywczym i siódma w kopalniach węgla kamiennego.

Jak wynika z piątkowych informacji nadzoru górniczego oraz Polskiej Grupy Górniczej, do której należy mysłowicka kopalnia, mężczyzna został znaleziony w czwartek po południu w pobliżu dworca osobowego 665 metrów pod ziemią. Leżał na spągu, czyli spodzie, wyrobiska z raną tłuczoną głowy. Ranny stracił przytomność; niedługo potem lekarz potwierdził jego zgon.

Dotąd nie ustalono, co było przyczyną urazu. W pobliżu prowadzona była przebudowa podziemnego dworca, jednak w bezpośrednim sąsiedztwie nie pracowały urządzenia, nie doszło też do wstrząsu.

Przyczynę śmierci górnika prawdopodobnie wyjaśni sekcja zwłok. Oprócz ekspertów kopalni i nadzoru górniczego, sprawę badają także prokuratura i policja.

Okoliczności wypadku wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach. Jak wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego, łącznie z ostatnim wypadkiem, w tym roku w polskim przemyśle wydobywczym zginęło 11 pracowników, w tym siedmiu w kopalniach węgla kamiennego, dwóch w kopalniach rud miedzi oraz dwóch w zakładach odkrywkowych. Od początku roku sześciu górników doznało w wypadkach ciężkich obrażeń.

Ogółem w ciągu trzech kwartałów br. w górnictwie doszło do 1510 rozmaitych wypadków, z czego 1291 w kopalniach węgla kamiennego i 132 w kopalniach rud miedzi.

Najpoważniejszy w tym roku wypadek w polskim górnictwie miał miejsce 4 marca w kopalni Mysłowice-Wesoła, gdzie fragmenty skał stropowych przysypały dwóch górników. Pracownicy znaleźli się w środku wysokiego na 3 metry zwałowiska.

19 lutego w kopalni Ziemowit w Lędzinach zginął 33-letni górnik przysypany węglem. 14 kwietnia w kopalni Staszic zginął 53-letni maszynista podziemnej lokomotywy, a 20 lipca w tej samej kopalni życie stracił 66-letni instruktor strzałowy. 18 września w kopalni Borynia zginął górnik przygnieciony podczas transportu urobku.

Ponadto w tym roku do śmiertelnych wypadków doszło w kopalniach Rudna (7 kwietnia) i Polkowice-Sieroszowice (21 maja) w zagłębiu miedziowym oraz w zakładach odkrywkowych: kopalni kruszywa Kronowo VII niedaleko Olsztyna, gdzie 6 kwietnia zginął kierowca ciężarówki, oraz w zakładzie górniczym Rasząg w powiecie olsztyńskim, gdzie 11 października zginął 30-letni operator maszyny sortująco-kruszącej.

W całym ub. roku w krajowym górnictwie zginęło 16 osób (w tym 9 w kopalniach węgla kamiennego), wobec 23 śmiertelnych ofiar w roku 2019.

Skomentuj