Ostrów Wlkp./ Wyroki za wypadek na budowie, w wyniku którego sparaliżowany został pracownik

Pokrzywdzony jest sparaliżowany od pasa w dół – powiedziała w środę sędzia Beata Kośmieja podczas uzasadnienia wyroku ws. właścicieli firmy remontowej i kierownika budowy. Zdaniem sądu oskarżeni nie zadbali o bezpieczeństwo pracy 28-letniego Gruzina.

Krzysztof M. został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata, Cezary J. usłyszał wyrok 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Kierownika budowy Pawła S. sąd skazał na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Ponadto sąd zasądził na rzecz pokrzywdzonego nawiązki w łącznej kwocie 80 tys. zł.

Przed Sądem Rejonowym w Ostrowie Wlkp. zakończył się w środę proces dwóch byłych prezesów firmy budowlanej i kierownika budowy, którzy odpowiadali za narażenie życia i zdrowia pracownika a także spowodowania u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Do tragedii doszło 18 lipca 2019 roku podczas budowy świetlicy w Bieganinie pod Raszkowem (wielkopolskie).

W czasie pracy 28-letni wówczas Gruzin spadł z dachu z wysokości 6 metrów. Odbijając się o rusztowanie uderzył kręgosłupem w metalową rurkę. W trakcie śledztwa okazało się, że pracował bez żadnego zabezpieczenia na rusztowaniu, które nie było przymocowane.

Tuż po wypadku mężczyznę operowano w trybie pilnym. To jednak nie pomogło i nie wróciło sprawności w nogach. Gruzin jest sparaliżowany od pasa w dół. Firma, w której pracował, ogłosiła upadłość.

Prokuratura Rejonowa w Ostrowie Wlkp. oskarżyła trzech mężczyzn o to, że „narazili na niebezpieczeństwo utraty życia i doznania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pracownika w ten sposób, że dopuścili do wykonywania prac na wysokościach mimo braku przeszkolenia w zakresie BHP, przeszkolenia stanowiskowego, braku badań lekarskich i bez wyposażenia go w niezbędne środki ochronne. Dopuścili go także do wykonywania zadań, których nie było w umowie o pracę, bez zapoznania z ryzykiem z tym związanym, bez zapewnienia nadzoru” – powiedział prokurator Tomasz Łakomy.

Zdaniem sądu wszyscy oskarżeni są winni przypisanych im czynów.

„Sąd wziął pod uwagę duży stopień społecznej szkodliwości czynu, zważywszy na konsekwencje” – powiedziała sędzia Kośmieja.

Podkreśliła, że oskarżeni w ogóle nie interesowali się losem pokrzywdzonego. ”Nie odwiedzili go w szpitalu, nie udzielili mu żadnej pomocy finansowej i nie brali udziału w zapewnieniu mu rehabilitacji” – zaznaczyła.

Oskarżeni nie przyznali się do winy i wnosili o uniewinnienie. Wyrok jest nieprawomocny.

Skomentuj