Wypadek podczas załadunku drewna

Kiedy mówimy o wypadku pracownika zakładu usług leśnych najczęściej chodzi o prace przy pozyskiwaniu drewna – ścince drzew. Zagrożenia występują jednak także na późniejszym etapie – transportu.

W artykule opisano ciężki wypadek, któremu podczas załadunku dłużyc uległ operator żurawia. Okoliczności i przyczyny zdarzenia badał inspektor Państwowej Inspekcji Pracy.

Okoliczności wypadku

Do wypadku doszło w kwietniu 2017 r. na terenie woj. warmińsko-mazurskiego. Poszkodowany (wiek: 61 lat) był zatrudniony na stanowisku kierowcy samochodu ciężarowego. Pracował w zakładzie od prawie 4 lat, posiadał uprawnienia zarówno do kierowania pojazdem ciężarowym, jak i do obsługi dźwignic w kategorii III-Ż: żurawie przewoźne (zaświadczenie z 1991 r., wydane przez Urząd Dozoru Technicznego).

W dniu wypadku pracownik kierował samochodem ciężarowym kłonicowym, przystosowanym do przewozu drewna wielkowymiarowego marki Volvo, typ FH 12, wyposażonym w żuraw leśny z chwytakiem hydraulicznym do załadunku drewna.

Poszkodowany wjechał na powierzchnię leśną w celu załadunku i wywozu drewna, nabytego przez pracodawcę. Załadunek drewna (dłużycy świerkowej) wykonywano z mygły założonej na poboczu drogi leśnej. Pracownik operował żurawiem ze stanowiska usytuowanego na zewnątrz kabiny pojazdu, przy kolumnie żurawia, na wysokości około 4 metrów. Załadunek i wywóz drewna obserwował leśniczy siedząc w kabinie swojego samochodu.

Po ok. pół godzinie pracy operator położył pomiędzy kłonicami 4. dłużycę i obracał ramię żurawia w stronę mygły, gdy nagle kolumna żurawia uległa złamaniu i gwałtownie się przechyliła. Poszkodowany został wyrzucony z siedziska operatora i upadł na ziemię pomiędzy pojazdem a mygłą doznając urazów – złamań w obrębie kręgosłupa szyjnego i piersiowego oraz złamań obojczyka, żeber i nadgarstka prawej ręki. Obecny przy zdarzeniu podleśniczy wezwał karetkę pogotowia. Jak ustalono, poszkodowany był wyposażony przez pracodawcę w kask ochronny i kamizelkę w kolorze ostrzegawczym, ale w chwili zdarzenia kasku nie używał. Nie stwierdzono przesłanek wskazujących na wpływ alkoholu na przebieg zdarzenia.

Na zdjęciu widoczna złamana kolumna żurawia i wysięgnik z chwytakiem hydraulicznym; ponad kolumną siedzisko operatora żurawia

Ustalenia inspektora Państwowej Inspekcji Pracy, przyczyny wypadku

Informacje o wypadku inspektor PIP uzyskał dopiero dwa tygodnie po zdarzeniu – z komendy powiatowej policji, a nie od pracodawcy, który, podobnie jak później zakładowy zespół powypadkowy (powołany dopiero w wyniku interwencji inspektora PIP), uznał wypadek za powodujący lekkie obrażenia, a więc niepodlegający zgłoszeniu.

Badając okoliczności i przyczyny zdarzenia, inspektor, przy udziale przedstawicieli Urzędu Dozoru Technicznego, przeprowadził wizję lokalną w siedzibie firmy, gdzie sporządzono także dokumentację fotograficzną uszkodzonego żurawia. Przesłuchano także poszkodowanego (po zakończeniu leczenia szpitalnego, które trwało ponad miesiąc) i poddano analizie zakładową dokumentacją powypadkową.

Inspektorowi PIP nie udało się ustalić ani producenta, ani marki obsługiwanego przez poszkodowanego żurawia. Tabliczka znamionowa była nieczytelna, na kolumnie był widoczny jedynie numer fabryczny. Żuraw został wyprodukowany prawdopodobnie w 1997 roku i był, według oświadczenia pracodawcy, użytkowany w zakładzie od pięciu lat. Oględziny wykazały, że doszło do pęknięcia i wyłamania kolumny dźwigu z gniazda, w którym się obracała. Niewykluczone, że był to efekt wcześniejszego eksploatowania żurawia w sposób niewłaściwy. Zgodnie z ustaleniami, złamanie kolumny raczej nie powstało w trakcie feralnego załadunku, ponieważ urządzenie nie było, jak zeznali świadkowie, nadmiernie obciążane przez operatora – poszkodowanego.

W wyniku przeprowadzonego postępowania powypadkowego, inspektor PIP stwierdził, że przyczyną wypadku był zły stan techniczny żurawia wynikający z zaniechania obowiązków nadzoru. Żuraw był eksploatowany z naruszeniem przepisów ustawy z dnia 21 grudnia 2000 r. o dozorze technicznym – bez rewizji okresowych i decyzji Urzędu Dozoru Technicznego dopuszczającej żuraw do eksploatacji oraz bez okresowych przeglądów eksploatacyjnych wykonywanych przez uprawnionego konserwatora. Zaniechanie obowiązków dozoru uniemożliwiało wykrycie postępujących negatywnych zmian materiałowych i konstrukcyjnych żurawia, czego przykładem były wyraźnie widoczne pęknięcia spoiny spawu u podstawy wysięgnika żurawia. Drugą przyczyną wypadku było zaskoczenie poszkodowanego, który nagle został wyrzucony ze stanowiska operatora i miał bardzo ograniczone możliwości obrony przed upadkiem z wysokości około 4 metrów.

Na załączonym obrazku miejsce osadzenia żurawia na pojeździe kłonicowym do transportu drewna

Zakładowy zespół powypadkowy został powołany przez pracodawcę i rozpoczął ustalanie okoliczności i przyczyn zdarzenia dopiero w wyniku interwencji inspektora PIP, a więc ponad dwa tygodnie od dnia wypadku. Ostatecznie w protokole uznano zdarzenie za wypadek przy pracy i podano przyczyny: nieodpowiednia wytrzymałość czynnika materialnego (ramienia żurawia), brak nadzoru, zaskoczenie niespodziewanym zdarzeniem.

Zespół powypadkowy nie stwierdził naruszenia przez pracodawcę przepisów prawa pracy, w szczególności przepisów i zasad BHP lub innych przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia. Ponadto nie określono i nie sformułowano żadnych wniosków profilaktycznych na bazie dokonanych ustaleń.

W ocenie inspektora PIP, pęknięcie, a następnie złamanie kolumny żurawia nie były konsekwencją nieodpowiedniej wytrzymałości ramienia żurawia.

Inspektor stwierdził, że pracodawca naruszył m.in. następujące przepisy: § 26 i 27 rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 30 października 2002 r. w sprawie minimalnych wymagań dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy w zakresie użytkowania maszyn przez pracowników podczas pracy (Dz.U. nr 191 poz. 1596 ze zm.), w związku z przepisami ustawy z dnia 21 grudnia 2000 r. o dozorze technicznym (t.j. w Dz.U. z 2017 r. poz. 1040) oraz § 7 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 1 lipca 2009 r. w sprawie ustalania okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy (Dz. U. nr 105 poz. 870).

W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami w zakresie przestrzegania przepisów bezpieczeństwa pracy, inspektor PIP zastosował wobec pracodawcy karę grzywny w drodze mandatu.

Na zdjeciu pęknięty spaw wysięgnika żurawia

Artykuł z miesięcznika "Przyjaciel przy pracy" 

Skomentuj