Zmiany w odpowiedzialności podmiotów zbiorowych

Zmiany w odpowiedzialności podmiotów zbiorowych

Będzie można pociągnąć do odpowiedzialności firmę bez konieczności wcześniejszego prawomocnego skazania osoby fizycznej – poinformował w czwartek wiceszef MS Marcin Warchoł.

Wiceminister zaznaczył, że druga istotna projektowana zmiana, to "zerwanie z katalogiem przestępstw". Jak mówił, katalog ten jest instrumentem bardzo nieefektywnym. Wskazał, że są przypadki śmierci pracowników w wyniku pożaru, przy czym stwierdzone zostały rażące naruszenia zasad BHP, mimo to nie ma możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności firmy, gdzie doszło do tego tragicznego zdarzenia, ponieważ w katalogu przestępstw nie ma przestępstw przeciwko prawom pracowniczym.

Kolejną zmianą przygotowywaną przez resort sprawiedliwości, mówił Warchoł, jest przeniesienie ciężaru dowodu na firmę. "Bardzo często nie ma możliwości udowodnienia czyja konkretnie była wina, w sytuacji, gdy mamy bardzo skomplikowany układ relacji wewnątrz firmy. W związku z tym to firma najlepiej wie, kto zawinił, kto ponosi odpowiedzialność, to firma powinna ponieść ciężar dowodów w tym zakresie, pokazać dokumenty" - powiedział wiceminister.

Jak tłumaczył, odpowiedzialność ta najczęściej dotyczy przestępstw związanych z korupcją, także przestępstw skarbowych, gospodarczych. "Ale też bardzo dotkliwa jest działalność oszukańczych firm nakierowana na drobne oszustwa, kiedy to firmy podszywają się pod Telekomunikację Polską, oszukują klientów, którzy myślą, że współpracują z uczciwym, rzetelnym podmiotem, tymczasem wpadają w ręce oszustów. Taki model biznesowy nie zasługuje na ochronę" - powiedział Warchoł.

Wysokość kary pieniężnej, przewidzianej w projektowanych przepisach, wyniesie od 30 tys. zł do 30 mln zł. Warchoł zapewnił, że przygotowywane przepisy nie są wymierzone w biznes, ale mu służą.

"Bardzo ważna ustawa pomagająca konsumentom, pomagająca obywatelom, pomagająca samemu biznesowi. Służąca firmom, poprawiająca ich wizerunek, poprawiająca kształt polskiego biznesu" - przekonywał wiceminister.

Skomentuj