Dyrektor Europejskiego Urzędu ds. Pracy: wszędzie widzimy zapotrzebowanie na więcej siły roboczej

Mamy niedobór kierowców międzynarodowego transportu drogowego w wielu krajach UE, ale także całościowo w Europie. Ogólnie rzecz biorąc, wszędzie widzimy zapotrzebowanie na więcej siły roboczej – powiedział PAP Dyrektor Europejskiego Urzędu ds. Pracy (ELA) Cosmin Boiangiu.

PAP: Spotkał się pan z minister rodziny i polityki społecznej Marleną Maląg. Jakie tematy były poruszane podczas tego spotkania?

Dyrektor Europejskiego Urzędu ds. Pracy Cosmin Boiangiu: Jest to już moja trzecia wizyta w Polsce od czasu powstania Europejskiego Urzędu ds. Pracy. Chciałem osobiście przedstawić pani minister Maląg dotychczasową pracę ELA, nasze priorytety i planowane działania. Cieszę się, że mogliśmy potwierdzić znakomitą współpracę naszego Urzędu z Polską. Podkreśliłem, że ELA powinna być postrzegana jako partner polskiego rządu. Jesteśmy jedną z najmłodszych agencji Unii Europejskiej, staramy się być nową generacją agencji unijnych, które są bliżej państw członkowskich, bliżej ich potrzeb – jesteśmy obecni w terenie. Dlatego też cieszę się, że jest wiele rzeczy, które możemy zrobić i robimy z Polską.

PAP: W jakich obszarach ELA przede wszystkim współpracuje z polskim rządem? I jak ta współpraca przebiegała do tej pory?

C.B.: Mamy trzy główne kierunki działania. Pierwszym z nich jest dostarczanie pracownikom informacji o ich prawach, bez względu na to, w którym państwie UE pracują. Dostarczamy również informacji firmom, aby wiedziały, jakie jest prawodawstwo w innych krajach, w których prowadzą swoją działalność. Jest wiele polskich firm świadczących usługi za granicą, dlatego współpracujemy z polskim rządem nad dostarczaniem informacji. W ubiegłym roku prowadziliśmy kampanię skupiającą się na pracy sezonowej. Był to obszar bardziej narażony podczas pandemii, ponieważ wszyscy potrzebowali pracowników, ale warunki ich zatrudnienia były trudniejsze, niż wcześniej. W ogóle jest to kategoria pracowników, która jest bardziej narażona na nieprawidłowości, ze względu na charakter ich pracy. Co więcej, ci ludzie nie zawsze znają swoje prawa lub nie wiedzą, jakie korzyści powinny płynąć z zatrudnienia w danym państwie.

PAP: Jaka kampania jest prowadzona w tym roku?

C.B.: Tegoroczna kampania skupia się na transporcie drogowym. Polska jest bardzo ważnym graczem, jeśli chodzi o transport drogowy w Europie i dlatego współpracujemy z polskim rządem, by dostarczać informacje przewoźnikom, informować kierowców o tym, jakie są nowe warunki pracy, nowe warunki zatrudnienia.

PAP: Jaki jest kolejny kierunek działań?

C.B.: Kolejny kierunek prac to egzekwowanie praw, wspieranie organizacji wspólnych i uzgodnionych inspekcji transgranicznych. W tym obszarze współpracujemy z inspektoratami pracy i transportu. Polscy inspektorzy są bardzo aktywni, między innymi uczestniczą w kontrolach, których organizację wspieramy w całej Europie. Ponieważ wiele przypadków łamania praw pracowniczych, nadużyć, dyskryminacji pracowników ma charakter transgraniczny, nie można przeprowadzać inspekcji tylko w jednym kraju, należy przeprowadzać je we wszystkich państwach, w których to się dzieje. Często są to złożone, skomplikowane przypadki, bo na przykład mamy do czynienia z polską firmą działającą w Niemczech lub w Belgii i zatrudniającą polskich, litewskich czy rumuńskich kierowców. Prowadząc kontrole złożone z międzynarodowych zespołów można osiągnąć lepsze wyniki. Jest też kwestia zwiększonego zaufania, gdy – powiedzmy – polski kierowca jest kontrolowany w Belgii, ale widzi, że jest tam również polski inspektor. Daje mu to więcej pewności siebie.

PAP: Jakie są główne wyzwania i problemy, które zostały zidentyfikowane podczas inspekcji nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Unii Europejskiej?

C.B.: Cóż, podstawową zasadą jest to, że pracownik, bez względu na to, gdzie się znajduje, powinien cieszyć się takimi samymi świadczeniami, tymi samymi prawami, taką samą płacą, jak pracownicy lokalni. Zdarza się, że firmy nie respektują tych praw – nie gwarantują wynagrodzenia, które powinno być wypłacane w tych krajach, nie przestrzegają warunków pracy, zatrudniają ludzi na dłuższe okresy próbne, niż jest to wymagane, nie płacą świadczeń socjalnych. To jest właśnie rodzaj naruszeń, które są często ujawniane podczas inspekcji. Ma to też drugą stronę, każda firma idąca na skróty wpływa na lokalną konkurencję. Celem inspekcji jest właśnie zajęcie się różnicami, które czasami firmy lub pracodawcy wykorzystują. Należy pamiętać, że oprócz jednego, europejskiego ustawodawstwa w tym obszarze mamy 27 różnych systemów ustawodawstwa krajowego. Czasami pracodawcy czy firmy próbują wykorzystać te różnice, aby nie traktować pracowników właściwie. Mamy jednak nadzieję, że dzięki odpowiednim informacjom, odpowiedniej kontroli oraz współpracy między państwami członkowskimi, dojdziemy do punktu, w którym wszyscy będą traktowani właściwie i sprawiedliwie.

PAP: Choć Wielka Brytania nie jest już częścią Unii Europejskiej, to granica między nią, a Francją stanowi jedną z główniejszych dróg w kontekście transportu drogowego. Czy ELA współpracuje bądź zamierza współpracować z brytyjskim rządem?

C.B.: Wielka Brytania traktowana jest jako państwo trzecie, a mandat ELA jest poświęcony w stu procentach krajom Unii Europejskiej, a także, w pewnym stopniu, krajom z Europejskiego Obszaru Gospodarczego – Norwegii, Islandii, Liechtensteinowi, a także Szwajcarii. Na razie nie mamy żadnej współpracy instytucjonalnej z Wielką Brytanią, jednak należy poczekać, co przyniosą negocjacje między nią a UE. Istnieje wiele problemów z krajami trzecimi, nie tylko w obszarze transportu drogowego, ale ogólnie związanych z siłą roboczą. Wielu obywateli państw trzecich przyjeżdża do UE, aby tu pracować. Teraz, w związku z wojną w Ukrainie, są to między innymi uchodźcy z terenów objętych konfliktem. To też był temat poruszany podczas spotkania z minister Maląg w Warszawie. Jednak do Unii przyjeżdżają również obywatele innych państw np. z Bałkanów czy innych krajów położonych w sąsiedztwie UE. Osoby te, jeśli są legalnie zatrudnieni w UE, to powinny mieć takie same prawa, jak inni obywatele Unii.

PAP: W związku z wojną w Ukrainie, po 24 lutego państwa członkowskie stanęły przed wieloma wyzwaniami, między innymi związanymi z włączeniem uchodźców do swoich rynków pracy. Jak kraje UE mogą zapewnić ukraińskim uchodźcom bezpieczeństwo na rynku pracy?

C.B.: To było nasze główne zmartwienie od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę i związanego z tym napływu uchodźców. Od razu widzieliśmy, że jest to grupa wrażliwa, zwłaszcza, że wielu z nich to kobiety z dziećmi. Tak więc naszą główną troską było zapobieganie nadużyciom, dyskryminacji wobec tych osób, a także zapobieganie przechodzeniu do pracy nierejestrowanej. Uchodźcy mają prawo dostępu do rynku pracy, staramy się zapobiegać zatrudnianiu ich w szarej strefie. Działania w tym obszarze rozpoczęliśmy od dostarczenia im informacji poprzez kampanie informacyjne w języku ukraińskim i rosyjskim. Później pracowaliśmy z państwami przyjmującymi uchodźców, aby zapobiegać pracy nierejestrowanej, wyzyskowi, czy nawet handlowi ludźmi. Poważne obawy budzi dostęp do miejsc pracy, ponieważ widzimy, że stosunkowo niewielu uchodźców objętych tymczasową ochroną ma zarejestrowaną pracę. Myślę, że to tylko kilkaset tysięcy. ELA pracuje z krajami, ale także z Komisją Europejską, aby stworzyć instrumenty, które ułatwią uchodźcom poszukiwanie pracy, a pracodawcom – znalezienie pracowników. Jest to zatem następny kierunek działania, aby zwiększyć ich możliwości podjęcia godnej pracy.

PAP: Europejski Urząd ds. Pracy jest jedną z najmłodszych unijnych agencji. Co jeszcze można powiedzieć o jego działaniach, priorytetach?

C.B.: Jesteśmy bardzo pragmatyczną agencją. Mamy takie nieoficjalne motto – mniej mówić, a więcej działać. Chcemy współpracować z władzami lokalnymi, regionalnymi w taki sposób, aby informacje docierały do ludzi, niezależnie gdzie się znajdują i w ich własnym języku, który nie jest legalistycznym żargonem, tylko przekazem, który naprawdę rozumieją. Dzięki temu lepiej będą mogli skorzystać na tym, że są obywatelami Unii Europejskiej. Myślę, że jesteśmy jedną z nielicznych unijnych agencji, które zatrudniają ludzi z każdego kraju członkowskiego. Warto również wspomnieć, że zaczęliśmy naszą działalność w tym samym czasie, kiedy wybuchła pandemia COVID-19. Nie zahamowało to jednak rozwoju agencji.

PAP: No właśnie, czy cały czas na rynku pracy w krajach europejskich widać problemy spowodowane pandemią COVID-19?

C.B.: Tak, absolutnie. Zarówno COVID-19, jak i wojna Rosji przeciwko Ukrainie. Widzimy pewne braki w niektórych dziedzinach, takich jak opieka, opieka medyczna, IT. Mamy niedobór kierowców międzynarodowego transportu drogowego w wielu krajach UE, ale także całościowo w Europie. Ogólnie rzecz biorąc, wszędzie widzimy zapotrzebowanie na więcej siły roboczej i wyzwania stojące przed rynkami pracy. Chcemy przy tym mieć pewność, że ludzie otrzymują odpowiednie wynagrodzenie.

blank

Skomentuj