Eksperci: nawet jeden na trzech lekarzy może zmagać się z wypaleniem zawodowym

Nawet jeden na trzech lekarzy może zmagać się z wypaleniem zawodowym. Zjawisko to nasiliło się szczególnie po pandemii koronawirusa – wskazywali we wtorek eksperci podczas konferencji w Warszawie. Ostrzegali, że zaniedbywanie swego stanu zdrowia może prowadzić do poważnych schorzeń.

Eksperci podczas konferencji w Centrum Prasowym PAP w Warszawie zwracali uwagę, że ze względu na charakter pracy, społeczne oczekiwanie i indywidualne uwarunkowania emocjonalno-psychiczne wypalenie zawodowe jest stosunkowo częstym problemem wśród osób wykonujących zawody medyczne.

Psycholog kliniczny, kierownik Poradni Zdrowia Psychicznego w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Instytucie Badawczym w Warszawie dr n. med. Mariola Kosowicz przyznała, że problem jest bardzo szeroki, jednak trudno jednoznacznie określić jego skalę.

„Są różne badania. Jedne mówią o tym, że jeden na trzech lekarzy jest wypalony. Bardzo wysoki poziom wypalenia jest na przykład wśród chirurgów, później są to specjaliści z zakresu opieki paliatywnej, lekarze POZ, gdzie jest duża liczba pacjentów” – wskazała ekspertka.

Podkreśliła, że większość ludzi pracujących w zawodach medycznych odczuwa zmęczenie szczególnie po pandemii. „Osoby te mówią, że był to czas ogromnego wysiłku związanego z zagrożeniem własnego zdrowia, ale również z reakcją pacjentów, przejściem na (konsultacje) online. Tylko nikt nas tak naprawdę nie bada, nie jest w stanie powiedzieć, czy przekroczyliśmy już tę granicę zmęczenia, czy jesteśmy już wypaleni” – podkreśliła dr Kosowicz.

Wskazała, że granica zmęczenia i wypalenia zawodowego bardzo się zaciera, gdyż ludzie często przyzwyczajają się do poczucia dyskomfortu.

Ekspertka zwróciła uwagę, że objawy wypalenie zawodowego obejmują najszerzej niskie poczucie własnej skuteczności i zadowolenia z własnej pracy.

„Jest jeszcze inny problem – zaczynamy chorować. Nie możemy spać, mamy problemy gastryczne, zaczynamy mieć obniżony nastrój, objadamy się albo przestajemy jeść, zaczynamy reagować nieadekwatnie do sytuacji. To jest również cynizm” – wymieniła dr Kosowicz.

Jak dodała, taki stan emocjonalny rodzi również problemy kardiologiczne i psychiczne, np. prowadzi do depresji czy uzależnień.

„Przekraczając pewną granicę zmęczenia, nasz mózg przestaje kontrolować pewne funkcje poznawcze, to znaczy przestaję w sposób świadomy decydować o swoim życiu, bardziej idziemy instynktem, żeby przetrwać” – powiedziała ekspertka.

Pierwszym krokiem – dodała – jest dostrzeżenie tego problemu. „Druga rzecz, to może należy wziąć kartkę i długopis, wpisać, jakie obciążenia mam w życiu zawodowym, jakie w prywatnym. Czasami się okazuje, że to nie życie zawodowe jest obciążeniem. (…) Dopiero wtedy mogę podjąć decyzje naprawczą” – stwierdziła dr Kosowicz.

Zdaniem ekspertki w tym momencie możemy podjąć decyzję, by się zatrzymać, co jest bardzo trudne „w spirali niekończących się wzywań”. „Moje doświadczenie jest takie, że zatrzymujemy się, gdy przychodzi jakieś nieszczęście” – powiedziała dr Kosowicz, która na co dzień pracuje z osobami chorymi onkologicznie.

„Widzę ludzi, którzy siadają przede mną i mówią: gdyby ktoś wziął mnie za rękę i zaprowadził na badania, na których nie byłam od iks lat, to byłabym wdzięczna. Albo że spałam po trzy godziny i to się przełożyło na moje zdrowie” – zwróciła uwagę.

Jak zaznaczyła, „wydaje nam się, że przetrwamy, a jednak niekoniecznie tak musi być”.

Dr n. med. Mariusz Borkowski z przedsiębiorstwa farmaceutycznego Polfa Tarchomin SA ocenił, że młodzi lekarze są nieprzygotowani do pracy z pacjentami, szczególnie z przewlekle chorymi.

„Model ochrony zdrowia wiele lat temu był ukierunkowany do działania w przypadku pacjentów potrzebujących nagłej pomocy lekarskiej, bo takie były główne przyczyny zgonów w Polsce. W tej chwili z racji starzenia się społeczeństwa ta linia przechodzi na choroby przewlekłe. To trend światowy” – zauważył ekspert.

Zdaniem dra Borkowskiego lekarze nie potrafią kontaktować się z pacjentami. Zwrócił uwagę, że powodem jest m.in. krótki czas wizyt lekarskich. Jak dodał, problemem jest także brak empatii.

„Tracimy w pewnym momencie empatię i bardzo łatwo jest powiedzieć: +zły lekarz+, a ten zły lekarz przyjmuje dużo osób i jest mocno obłożony. Tak jak w życiu, są różni lekarze. Niektórzy z nas reagują na rzeczywistość tak, że nas ta rzeczywistość mało obchodzi, a są lekarze, którzy reagują bardzo empatycznie i się strasznie przejmują. W pewnym momencie dochodzi do przełomu, bo on się tak bardzo przejmuje, że coś w nim puszcza i przechodzi w drugie ekstremum. Pamiętajmy, że to są ludzie pracujący pod bardzo silnym obciążeniem psychicznym” – zaznaczył ekspert.

W celu poprawienia społecznej świadomości uruchomiono platformę tzf.health, która ma edukować lekarzy i pacjentów w zakresie zdrowego stylu życia.

blank

Skomentuj