Katowice/ Kończy pracę komisja wyjaśniająca okoliczności tragedii w Zofiówce

W czwartek w Wyższym Urzędzie Górniczym w Katowicach po raz kolejny zbierze się specjalna komisja, wyjaśniająca przyczyny i okoliczności kwietniowej katastrofy w kopalni Zofiówka, gdzie w wyniku silnego wstrząsu i wypływu metanu zginęło 10 górników. Prace komisji dobiegają końca.

„W toku prac komisji zgromadzono bardzo obszerny materiał, który został szczegółowo przeanalizowany. Mogę potwierdzić, że obecnie prace komisji są na końcowym etapie” – powiedziała w poniedziałek PAP rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) Anna Swiniarska-Tadla.

Rzeczniczka nie chciała przesądzać, czy już w najbliższy czwartek opublikowany zostanie ostateczny raport z prac komisji, działającej od maja tego roku; jednak najważniejsze ustalenia ekspertów dotyczące przyczyn i okoliczności wypadku zostały już ustalone.

Na wyniki prac komisji czekają rodziny zmarłych górników, a także władze kopalni i Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Od rekomendacji nadzoru górniczego zależeć będą dalsze losy rejonu, gdzie doszło do katastrofy. „Jakiekolwiek dalsze prace w tym rejonie zależą od zaleceń nadzoru górniczego” – powiedział PAP rzecznik JSW Tomasz Siemieniec.

Do katastrofy w kopalni Zofiówka doszło 23 kwietnia br. Dwa dni później prezes Wyższego Urzędu Górniczego Adam Mirek powołał specjalną komisję do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności tragedii. Na czele zespołu ekspertów, naukowców i przedstawicieli nadzoru górniczego stanął dyrektor Departamentu Górnictwa WUG Zbigniew Rawicki.

Jak wstępnie ustalono, katastrofę spowodowało tąpnięcie wywołane wstrząsem o magnitudzie ponad 2,5 stopnia. Wstrząs ten, poza zniszczeniami w wyrobisku, w którym zginęli ludzie, spowodował duży wypływ metanu – zawartość tego gazu w chodniku zaraz po wypływie wynosiła ok. 100 proc., po pewnym czasie spadając do 80-90 proc. Górnicy udusili się w atmosferze nienadającej się do oddychania.

W rejonie katastrofy nie drążono w tym czasie chodnika, lecz wykonywano prace o charakterze profilaktyczno-zapobiegawczym. Ten rejon objęty był IV, najwyższą kategorią zagrożenia metanowego, III (również najwyższą) kategorią zagrożenia wyrzutami gazów i skał oraz zagrożeniem tąpaniami w I stopniu, w dwustopniowej skali.

Zadaniem komisji WUG było wyjaśnienie, dlaczego doszło do tąpnięcia oraz wypływu tak dużej ilości metanu, powodującego atmosferę beztlenową. Poza przedstawicielami nadzoru górniczego, w składzie komisji znaleźli się przedstawiciele Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechniki Śląskiej, Głównego Instytutu Górnictwa, związków zawodowych, Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach i Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

W ramach prac komisji powołano pięć zespołów, które zajęły się odpowiednimi ekspertyzami dla ustalenia przyczyn i określenia działań zapobiegawczych. Sporządzono opracowania dotyczące geofizycznych podstaw wstrząsu, analizę geomechaniczną, analizę zagrożenia metanowego i potencjalnego wyrzutu gazów i skał. Oceniono też akcję ratowniczą. Jeden z zespołów analizował potencjalny wpływ prowadzonych robót górniczych na katastrofę. Zadaniem specjalistów było również wypowiedzenie się ws. przyszłości rejonu katastrofy.

Przed rozpoczęciem prac komisja zapoznała się z wynikami oględzin miejsca katastrofy, które potwierdziły, że kwietniowy wstrząs spowodował poważne zniszczenia w wyrobisku 900 m pod ziemią. Doszło m.in. do deformacji i uszkodzeń obudowy chodnikowej, zawężenia gabarytów chodnika oraz zniszczenia i przemieszczenia maszyn.

Równolegle z nadzorem górniczym okoliczności wypadku w Zofiówce wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która prowadzi postępowanie dotyczące „sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach poprzez dopuszczenie do prowadzenia robót górniczych w rejonie zagrożonym ryzykiem tąpnięcia i wypływem metanu”.

W sobotę 23 kwietnia ok. godz. 3.40 w chodniku robót przygotowawczych w pokładzie 412 na poziomie 900 metrów kopalni Zofiówka doszło do wstrząsu. W jego rejonie było 52 pracowników; 42 wyszło o własnych siłach. Wstrząsowi towarzyszył wypływ metanu, nie doszło jednak do zapalenia ani wybuchu tego gazu. Do zdarzenia doszło podczas prac związanych z drążeniem wyrobiska i wierceniem długich otworów strzałowych.

Grupę czterech z dziesięciu poszukiwanych górników znaleziono w dniu wypadku wieczorem ok. 220 metrów od czoła przodka. Dwa dni później ratownicy dotarli do dwóch kolejnych pracowników. Dalsze cztery ofiary wydobyto na powierzchnię po czterech dobach akcji ratowniczej.

Do katastrofy w Zofiówce doszło trzy dni po tragedii w kopalni Pniówek, również należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W wyniku w wybuchów metanu życie straciło tam 16 osób – dziewięć ofiar to górnicy i ratownicy górniczy, którzy po pierwszym wybuchu ruszyli na pomoc poszkodowanym. Siedmiu innych pracowników dotąd nie odnaleziono – ze względu na ekstremalnie trudne warunki pod ziemią, zagrożony rejon, gdzie pozostali zmarli górnicy, został otamowany. Dotąd nie udało się wydostać ciał górników oraz przeprowadzić pod ziemią wizji lokalnej.

Skomentuj